ORP „Orzeł” zaginął w czerwcu 1940 roku na Morzu Północnym. Do dziś nie odnaleziono jego wraku ani nie ustalono pewnie, co doprowadziło do zatonięcia. Najczęściej rozpatruje się trzy hipotezy: omyłkowe zbombardowanie przez brytyjski samolot, wejście na minę oraz awarię techniczną.
Ostatni rejs ORP „Orzeł”
Okręt opuścił bazę w Rosyth późnym wieczorem 23 maja 1940 roku. Początkowo skierowano go do sektora A3, położonego mniej więcej w centralnej części Morza Północnego. Później brytyjska Admiralicja zmieniała przydzielony rejon, między innymi nakazując przejście do sektora A1 oraz na pozycje wskazane współrzędnymi.
W czasie patrolu „Orzeł” nie potwierdził odbioru kolejnych rozkazów. Sam brak odpowiedzi nie musiał jednak oznaczać awarii. Okręty podwodne często ograniczały łączność radiową, aby nie ujawnić swojej pozycji. W czerwcu 1940 roku Morze Północne było pełne pól minowych, jednostek wojennych i samolotów prowadzących działania przeciw okrętom podwodnym.
Najważniejsze fakty z ostatniej misji przedstawiają się następująco:
- 23 maja 1940 roku – wyjście ORP „Orzeł” z Rosyth.
- Koniec maja i początek czerwca – patrolowanie sektorów A3 i A1 oraz wykonywanie kolejnych rozkazów operacyjnych.
- 5 czerwca – przekazanie rozkazu powrotu do bazy.
- 8 czerwca – planowany termin powrotu do Rosyth, który nie nastąpił.
- 11 czerwca – oficjalne uznanie okrętu za stracony z powodu braku wiadomości i niepowrotu z patrolu.

Gdzie zatonął ORP „Orzeł”?
Nie ma dziś potwierdzonej lokalizacji wraku. Ostatnie rozkazy określały rejony patrolowania, ale nie wskazują miejsca, w którym okręt zatonął. Nawet przyjęcie konkretnej hipotezy nie rozwiązuje problemu, ponieważ jednostka mogła po uszkodzeniu przemieszczać się jeszcze pod wodą.
Dotyczy to zwłaszcza wersji o ataku lotniczym. Według jednego z brytyjskich meldunków 3 czerwca 1940 roku samolot Lockheed Hudson zaatakował bombami okręt podwodny, który pilot uznał za niemiecki. Po trafieniu jednostka miała się zanurzyć, a na wodzie pozostała plama oleju. Jeżeli zaatakowanym okrętem był „Orzeł”, mógł osiąść na dnie w pewnej odległości od miejsca bombardowania.
Trzy główne hipotezy zatonięcia
| Hipoteza | Argumenty za | Argumenty przeciw |
|---|---|---|
| Omyłkowe zbombardowanie przez brytyjski samolot | Istnieje meldunek pilota o zaatakowaniu niezidentyfikowanego okrętu podwodnego, a wykonany przez niego szkic bywa uznawany za podobny do sylwetki „Orła”. W rejonie mógł znajdować się aliancki okręt. | Nie ma pewności, że zaatakowaną jednostką był ORP „Orzeł”. Współrzędne mogły zawierać błąd, a okręt po trafieniu mógł odpłynąć pod wodą. |
| Wejście na minę | Morze Północne było silnie zaminowane. Część min mogła zerwać się z kotwic i dryfować, a załoga „Orła” wcześniej spotykała takie zagrożenia. | Nie odnaleziono wraku ani jednoznacznych śladów eksplozji miny, które pozwoliłyby połączyć zdarzenie z polskim okrętem. |
| Awaria techniczna | Podczas zanurzania mogło dojść do utraty kontroli nad mechanizmami albo innego uszkodzenia, którego załoga nie zdołała usunąć. | „Orzeł” był nową jednostką, a w dostępnych dokumentach nie ma potwierdzenia poważnej awarii podczas ostatniego patrolu. |
Hipoteza o omyłkowym ataku lotniczym opiera się przede wszystkim na raporcie brytyjskiego pilota i analizie rozmieszczenia jednostek w tym rejonie. Historyk Hubert Jando uważa, że opisany samolot mógł zaatakować właśnie polski okręt. Ważną poszlaką jest także szkic dołączony do meldunku, choć jego interpretacja nie zastępuje identyfikacji wraku.
Wersja dotycząca miny pozostaje wiarygodna ze względu na warunki operacyjne. W 1940 roku na Morzu Północnym znajdowały się liczne zagrody minowe, a dryfujące miny stanowiły zagrożenie także poza wyznaczonymi polami. Z drugiej strony sama obecność min nie jest dowodem, że „Orzeł” wszedł na jedną z nich.
Awaria techniczna jest zwykle oceniana jako mniej prawdopodobna, ale nie można jej całkowicie wykluczyć. Okręt mógł utracić możliwość bezpiecznego zanurzenia lub wynurzenia, zwłaszcza podczas działań w trudnych warunkach. Bez dostępu do wraku nie da się jednak sprawdzić stanu kadłuba, mechanizmów i instalacji.
Dlaczego poszukiwania wraku są tak trudne?
Ekspedycje poszukiwawcze organizowano od początku lat dziewięćdziesiątych. Jedną z najbardziej znanych była akcja „Santi Odnaleźć Orła”, której uczestnicy analizowali między innymi pozycję wskazaną w meldunku brytyjskiego pilota. Poszukiwania nie przyniosły jednak potwierdzenia obecności polskiego okrętu.
Problemem są zarówno warunki Morza Północnego, jak i jakość informacji z czasu wojny. Meldunki sporządzano pod presją, często na podstawie krótkiej obserwacji z powietrza. Błąd nawigacyjny mógł sięgać wielu mil. W jednej z analiz wskazywano rozbieżność dochodzącą do 40 mil. Do tego nie wiadomo, jak długo uszkodzony okręt mógł poruszać się pod wodą.
Poszukiwania utrudniają też głębokość, słaba widoczność, prądy morskie oraz liczne obiekty zalegające na dnie. Wrak wojenny może zostać pomylony z pozostałościami statku, elementami infrastruktury lub inną jednostką zatopioną w czasie działań wojennych. Dopóki nie zostanie zidentyfikowany, żadna z hipotez nie może być uznana za rozstrzygniętą.
Nierozwiązana zagadka ORP „Orzeł”
Na pytanie „orp orzeł gdzie zatonął” nie da się dziś odpowiedzieć konkretnymi współrzędnymi. Wiadomo, że okręt zaginął podczas patrolu na Morzu Północnym, między końcem maja a 11 czerwca 1940 roku. Nie wiadomo natomiast, czy przyczyną była mina, omyłkowy atak aliancki czy awaria.
Brak wraku pozostawia sprawę otwartą, ale nie zmienia znaczenia jednostki. ORP „Orzeł”, dowodzony podczas służby w Wielkiej Brytanii przez kapitana Jana Grudzińskiego, stał się jednym z najważniejszych symboli polskiej Marynarki Wojennej i pamięci o marynarzach, którzy nie powrócili z ostatniego patrolu.