Strona główna  /  Lotnictwo  /  Dron wojskowy – jakie modele posiada Polska?

Dron wojskowy – jakie modele posiada Polska?

✦ AI
Nowoczesny dron rozpoznawczy zawieszony nad poligonem wojskowym podczas zachodu słońca.

Polska armia przechodzi od wykorzystywania dronów w pojedynczych programach do próby masowego nasycenia nimi jednostek. Na wyposażeniu znajdują się już rozpoznawcze FlyEye i Orbiter, amunicja krążąca Warmate, system Gladius, tureckie Bayraktary TB2 oraz amerykańskie platformy MQ-9. Jednocześnie nadal widoczne są braki w zakresie tanich dronów FPV, szkolenia operatorów i szybkiego wdrażania nowych rozwiązań.

Wojna na Ukrainie przyspieszyła zmianę podejścia do bezzałogowych statków powietrznych. Dron nie jest już wyłącznie narzędziem wyspecjalizowanych pododdziałów. Może wspierać drużynę piechoty, rozpoznawać cele dla artylerii, prowadzić obserwację na dużej odległości albo przenosić głowicę bojową. Trzeba jednak rozdzielić sprzęt faktycznie używany przez wojsko od konstrukcji dopiero testowanych i zapowiadanych.

Polecamy: Ile kosztuje dron wojskowy? Ceny i rodzaje bezzałogowców

Jakie drony posiada Wojsko Polskie?

Park bezzałogowców Sił Zbrojnych RP obejmuje kilka klas. Najmniejsze konstrukcje służą do obserwacji na szczeblu pododdziału, większe zapewniają rozpoznanie taktyczne, a systemy uderzeniowe łączą wykrywanie celu z możliwością jego rażenia. Osobną kategorię stanowią platformy klasy MALE, zdolne do długotrwałego działania na dużej wysokości.

Model Klasa i zastosowanie Pochodzenie
Orbiter 2B Mały dron rozpoznawczy, obserwacja i wskazywanie celów Izrael
FlyEye Taktyczny dron rozpoznawczy, wsparcie artylerii i rozpoznanie Polska, Grupa WB
Warmate Amunicja krążąca, rażenie celów punktowych Polska, Grupa WB
Bayraktar TB2 Uzbrojony dron rozpoznawczo-uderzeniowy Turcja
MQ-9A i planowany MQ-9B Platforma klasy MALE, rozpoznanie dalekiego zasięgu Stany Zjednoczone
Gladius Zintegrowany system rozpoznawczo-uderzeniowy Polska, Grupa WB

Orbiter i FlyEye – rozpoznanie dla wojska

Orbiter 2B jest lekkim bezzałogowcem rozpoznawczym o masie startowej około 6,5 kg, rozpiętości 2,2 m i długości około 1 m. Wcześniej wykorzystywano go między innymi we wsparciu Wojsk Specjalnych, a później przekazywano do pododdziałów Wojsk Lądowych. Wśród użytkowników wymieniano między innymi 6 Brygadę Powietrznodesantową, 1 Warszawską Brygadę Pancerną i 21 Brygadę Strzelców Podhalańskich. W odróżnieniu od FlyEye Orbiter wymaga specjalnej ramy do startu.

FlyEye, opracowany i produkowany przez Grupę WB, należy do najważniejszych polskich systemów rozpoznawczych. Napęd elektryczny i kompozytowa konstrukcja ograniczają hałas oraz sygnaturę cieplną. System może wykonywać zaplanowaną trasę, działać autonomicznie, krążyć nad wskazanym obszarem i automatycznie wrócić do wyznaczonego miejsca lądowania. Dane z jego głowicy mogą służyć do prowadzenia ognia artylerii i oceny skutków uderzeń.

Na tle małych bezzałogowców wyróżniają się Bayraktar TB2 i rodzina MQ-9. Polska kupiła TB2 w 2021 roku wraz ze stacjami kontroli, szkoleniem, częściami zamiennymi, radarami SAR oraz amunicją kierowaną MAM-L i MAM-C. Samolot może przenosić wyposażenie o masie do około 150 kg przy maksymalnej masie startowej sięgającej około 650 kg. Jego zadania obejmują obserwację i precyzyjne uderzenia.

Polska wykorzystuje także amerykańskie MQ-9A w formule pomostowej, a docelowo planowane są większe MQ-9B Sky Guardian. To platformy klasy MALE, przeznaczone przede wszystkim do długotrwałego rozpoznania. Ich rozmiar, koszt i wymagania logistyczne sprawiają, że nie zastępują małych dronów używanych bezpośrednio przez pododdziały.

[ picture_1 ]

Warmate i Gladius – rozpoznanie połączone z rażeniem

Warmate jest amunicją krążącą, czyli bezzałogowcem, który może przez pewien czas obserwować obszar, a następnie uderzyć w wybrany cel, niszcząc własną głowicę bojową. Taka konstrukcja różni się od klasycznego drona rozpoznawczego, który po wykonaniu zadania wraca do operatora. System Grupy WB jest używany przez polskie wojsko, a jego odmiany znalazły zastosowanie także w Ukrainie.

W przypadku Gladiusa nie chodzi o pojedynczy statek powietrzny, lecz o cały system. Obejmuje on między innymi rozpoznawczy FT-5 Łoś, wyrzutnie amunicji krążącej BSP-U, wozy dowodzenia i pojazdy amunicyjne. Dzięki temu zestaw łączy wykrycie celu, przekazanie danych i jego zwalczanie w ramach jednego rozwiązania. Dostawy pierwszych elementów rozpoczęły się pod koniec 2023 roku, a system trafiał między innymi do jednostek artylerii.

  • Drony rozpoznawcze – Orbiter 2B, FlyEye, FT-5 Łoś oraz większe platformy przeznaczone do obserwacji.
  • Drony uderzeniowe – Bayraktar TB2, który może wykorzystywać kierowane uzbrojenie.
  • Amunicja krążąca – Warmate i BSP-U wchodzące w skład systemu Gladius.
  • Platformy klasy MALE – MQ-9A oraz planowane MQ-9B, przeznaczone do rozpoznania na dużym obszarze.

Na czym polega dronowa transformacja MON?

Zapowiadana przez Ministerstwo Obrony Narodowej transformacja ma objąć nie tylko zakup gotowych platform, lecz także sposób testowania, szkolenia i wdrażania sprzętu. W lipcu 2025 roku MON informowało o przeznaczeniu około 200 mln zł na systemy bezzałogowe i szkolenie. W komunikatach pojawiała się liczba około 6000 dronów klasy mini i micro przeznaczonych do szkolenia, choć wcześniejsze dokumenty mówiły o zapotrzebowaniu na około 2000 sztuk. Rozbieżność pokazuje, że szczegółowy zakres zakupów pozostawał na etapie ustaleń.

Główne założenia tego programu obejmują:

  • zakup prostych dronów do szkolenia podstawowego i zaawansowanego,
  • testowanie około 90 typów jednostek sprzętowych w wojskowych instytutach badawczych,
  • utworzenie Centrum Dronowego na bazie Instytutu Technicznego Wojsk Lotniczych,
  • budowę laboratoriów dronowych w wybranych jednostkach, także z wykorzystaniem druku 3D.

MON zapowiadało również uproszczenie zakupów systemów, które przejdą testy wojskowe i otrzymają pozytywną rekomendację. Planowany katalog zweryfikowanego sprzętu ma ułatwić dowódcom jednostek pozyskiwanie rozwiązań dopasowanych do bieżących potrzeb. Status takich zmian zależy jednak od procesu legislacyjnego i praktycznego sposobu stosowania nowych procedur.

Same deklaracje o masowym nasyceniu jednostek nie są jeszcze zdolnością operacyjną. O jej powstaniu decydują dostawy, wyszkoleni operatorzy, odporna łączność, serwis i sprawdzona taktyka użycia.

W tym miejscu potrzebny jest krytyczny dystans. Eksperci wskazywali, że po kilku latach wojny na Ukrainie wojsko dopiero porządkuje wymagania, procedury i taktykę wykorzystania małych bezzałogowców. Nie oznacza to braku wartościowych systemów, lecz różnicę między pojedynczymi, dojrzałymi programami a powszechnym wyposażeniem wszystkich pododdziałów.

Zobacz także: Śmigłowce transportowe – potrzebne w czasie wojny i pokoju

Dlaczego szkolenie operatorów jest problemem?

Wprowadzenie dronów na poziom drużyny oznacza konieczność wyszkolenia dużej liczby żołnierzy. Operator powinien nie tylko sterować platformą, lecz także rozpoznawać teren, przekazywać dane, działać przy zakłóceniach i rozumieć ograniczenia własnego sprzętu. W przypadku dronów FPV dochodzą wymagające ćwiczenia z orientacji, lotu i wykorzystania obrazu z gogli.

Dotychczas szkolenia były często rozproszone. Organizowały je poszczególne jednostki lub ośrodki, nie zawsze korzystając ze sprzętu kupionego centralnie. MON rozpoczęło formowanie ośrodka, który ma najpierw przygotować instruktorów, a następnie przekazywać kompetencje jednostkom wojskowym. To model kaskadowy, ale jego powodzenie zależy od programu szkolenia, dostępności sprzętu i regularności ćwiczeń.

Osobnym zadaniem pozostaje szkolenie z ochrony przed dronami. Żołnierze muszą rozpoznawać zagrożenia, ograniczać własną wykrywalność i korzystać z systemów C-UAS. Znaczenie ma także odporność na walkę radioelektroniczną, ponieważ utrata łącza, zakłócenie nawigacji lub przejęcie transmisji może pozbawić platformę części funkcji.

Co nadal pozostaje słabym punktem?

Największa luka dotyczy tanich, licznych dronów FPV oraz ich systemowego użycia. Dokładna liczba takich platform w Wojsku Polskim nie jest publicznie znana, ale dostępne informacje wskazują na deficyt w porównaniu ze skalą wykorzystywania ich na Ukrainie. Nie wystarczy kupić samego płatowca. Potrzebne są kontrolery, gogle, akumulatory, części, oprogramowanie, instruktorzy i procedury działania.

Polska ma ważny atut w postaci krajowego przemysłu. Grupa WB dostarcza FlyEye, Warmate i elementy systemu Gladius, co ułatwia rozwój własnych kompetencji oraz serwisowanie sprzętu. Nie oznacza to pełnej niezależności, ponieważ łańcuch dostaw dronów obejmuje elektronikę, silniki, kamery i systemy łączności pochodzące z różnych źródeł.

W jakim kierunku zmierza Polska?

Polska posiada zróżnicowany zestaw bezzałogowców: od lekkich systemów rozpoznawczych po amunicję krążącą, platformy uderzeniowe i ciężkie drony klasy MALE. Najważniejsze zadanie na najbliższe lata polega na przełożeniu tych programów na powszechne zdolności jednostek. Dotyczy to szczególnie tanich konstrukcji, szkolenia na poziomie drużyny, odporności na zakłócenia i krajowego zaplecza produkcyjnego.

Zapowiedź „wojsk dronowych” w ramach inicjatyw takich jak Tarcza Wschód należy rozumieć raczej jako budowę kompetencji w wielu rodzajach sił zbrojnych niż tworzenie jednego rodzaju wojsk wyposażonego we wszystkie typy bezzałogowców. O wartości tych planów zdecyduje nie liczba komunikatów, lecz tempo dostaw, jakość szkolenia i zdolność do działania w realnych warunkach walki radioelektronicznej.

Armia24

Armia24 to portal o wojsku i militariach. Opisujemy broń, uzbrojenie, pojazdy, lotnictwo i marynarkę wojenną: ich historię, dane techniczne i zastosowanie. Wyjaśniamy, jak wygląda służba wojskowa, ile zarabiają żołnierze, jak trafić do WOT i jakie prawa mają rezerwiści. Piszemy też o wyposażeniu i sprzęcie, który przydaje się w terenie. Stawiamy na rzetelne informacje podane w przystępny sposób.

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?