Haubica rosyjska, a dokładniej radziecka M-30 wz. 1938 kalibru 122 mm, była jedną z najważniejszych holowanych haubic polowych XX wieku. Prosta, trwała i uniwersalna konstrukcja Fiodora Pietrowa stała się podstawowym narzędziem artylerii Armii Czerwonej, a od 1943 roku także Wojska Polskiego.
Dlaczego M-30 stała się symbolem artylerii polowej?
M-30 powstała w Związku Radzieckim przed wybuchem II wojny światowej i szybko trafiła do jednostek artylerii dywizyjnej. Łączyła wystarczającą mobilność z dużą siłą pocisku kalibru 122 mm. Mogła niszczyć umocnienia polowe, stanowiska ogniowe i skupiska piechoty, a przy użyciu odpowiedniej amunicji także wykonywać zadania dymne oraz zwalczać cele opancerzone.
W odróżnieniu od armaty polowej haubica była przystosowana do prowadzenia ognia przy większych kątach podniesienia lufy. Pozwalało to skuteczniej ostrzeliwać cele ukryte za przeszkodami terenowymi lub znajdujące się w zagłębieniach. M-30 nie była więc po prostu krótkolufową armatą, lecz konstrukcją przeznaczoną przede wszystkim do ognia pośredniego.

Jak powstała haubica M-30?
Prace rozpoczęto w 1937 roku w biurze konstrukcyjnym Fabryki Artylerii nr 172. Zespołem kierował Fiodor F. Pietrow, konstruktor związany także z innymi ważnymi radzieckimi systemami artyleryjskimi. Projekt miał zastąpić starsze haubice kalibru 122 mm, których parametry nie odpowiadały już wymaganiom rozwijającej się artylerii.
Prototyp poddano próbom poligonowym w latach 1938–1939. Po ich zakończeniu, 29 września 1939 roku, broń przyjęto do uzbrojenia Armii Czerwonej jako 122-mm haubicę dywizyjną wz. 1938. Założeniem konstruktorów była uniwersalność. Działo miało nadawać się do służby w artylerii dywizyjnej, być możliwe do holowania zarówno przez zaprzęg konny, jak i pojazdy mechaniczne, a przy tym zachować prostotę obsługi i napraw.
Jakie były dane techniczne M-30?
M-30 miała lufę bez hamulca wylotowego oraz ręcznie obsługiwany zamek śrubowy. Zespół oporopowrotnika tworzył hydrauliczny opornik wrzecionowy umieszczony nad lufą i hydropneumatyczny powrotnik znajdujący się pod nią. Takie rozwiązanie ograniczało ruch działa po strzale i ułatwiało szybkie oddanie kolejnych pocisków.
| Parametr | Wartość |
|---|---|
| Kaliber | 122 mm |
| Masa w położeniu bojowym | około 2450–2500 kg |
| Donośność maksymalna | 11,8 km |
| Szybkostrzelność | 5–6 strz./min |
| Prędkość początkowa pocisku odłamkowo-burzącego | 515 m/s |
| Masa pocisku odłamkowo-burzącego | 21,76 kg |
Haubica otrzymała dolne łoże rozporowe z dwoma rozwieranymi ogonami i lemieszami kotwiczącymi. Resorowane koła miały stalowe obręcze oraz opony wypełnione masą gąbczastą. Obsługę chroniła stalowa, dwuczęściowa tarcza o grubości około 3,5 mm, zabezpieczająca głównie przed odłamkami i pociskami broni małokalibrowej.
Do naprowadzania służył mechanizm kierunkowy po lewej stronie łoża oraz mechanizm podniesieniowy po prawej. Stosowano celownik mechaniczny z półzależną linią celowania i kątomierz, między innymi typu PG-1 M. W zależności od odmiany wyposażenia spotyka się także inne rozwiązania przyrządów celowniczych.
Jak wykorzystywano M-30 w walce?
Haubica korzystała z amunicji rozdzielnego ładowania kalibru 122 mm ze zmiennym ładunkiem miotającym. Dobór pocisku zależał od rodzaju celu. Najczęściej stosowane typy amunicji obejmowały:
- OF-462 – pocisk odłamkowo-burzący do zwalczania piechoty, stanowisk ogniowych i lekkich umocnień.
- BK-463 – pocisk kumulacyjny przeznaczony do rażenia celów opancerzonych.
- D-462 – pocisk dymny do zasłaniania ruchu wojsk i ograniczania obserwacji przeciwnika.
- O-460A – pocisk odłamkowy używany przeciwko sile żywej i odkrytym celom.
W praktyce M-30 wykonywała kilka podstawowych zadań bojowych:
- niszczenie odkrytej i ukrytej siły żywej,
- obezwładnianie artylerii oraz środków ogniowych piechoty,
- rozbijanie lekkich umocnień polowych,
- zadymianie terenu i osłanianie działań własnych oddziałów.
Działo mogło być holowane przez sześciokonny zaprzęg z przodkiem. W warunkach wojennych wykorzystywano też ciężkie ciągniki artyleryjskie, a po wojnie między innymi samochody ciężarowe Star 660 i Star 266. Trakcja mechaniczna zwiększała tempo przemieszczania, lecz zaprzęg konny pozostawał użyteczny tam, gdzie brakowało paliwa lub dróg przejezdnych dla ciężkich pojazdów.
Jaką rolę M-30 odegrała w Wojsku Polskim?
Haubice kalibru 122 mm trafiły do jednostek Wojska Polskiego walczących na froncie wschodnim od 1943 roku. Dwanaście egzemplarzy przydzielono wiosną tego roku 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki i wykorzystano podczas bitwy pod Lenino. Później M-30 znalazły się między innymi w 2. i 3. Brygadzie Artylerii Haubic, uczestnicząc w walkach o Kołobrzeg, nad Odrą i Nysą Łużycką oraz podczas szturmu Berlina.
W pułkach artylerii lekkiej dywizji piechoty haubice wz. 1938 współdziałały z armatami ZIS-3 kalibru 76 mm. Typowy pułk miał 24 armaty i 12 haubic 122 mm. To rozróżnienie jest istotne, ponieważ M-30 nie należała do tej samej klasy konstrukcyjnej co armaty polowe. Jej zadaniem było dostarczenie cięższego pocisku i prowadzenie ognia pod większym kątem.
W maju 1945 roku Wojsko Polskie posiadało około 300 haubic M-30. W latach 1950–1960 ich produkcję licencyjną prowadzono w Hucie Stalowa Wola. W połowie lat 80. część dział zmodernizowano, między innymi pod kątem mobilności i zwalczania celów ruchomych. Pod koniec lat 90. w polskich zasobach nadal znajdowało się około 300 holowanych haubic kalibru 122 mm, lecz ostatecznie wycofano je ze służby w pierwszej dekadzie XXI wieku.
Uzupełnieniem cięższej artylerii była radziecka haubica D-1 kalibru 152 mm, używana także w polskich jednostkach. Nie była ona jednak następcą M-30 w sensie bezpośredniej zamiany tego samego systemu, lecz cięższą konstrukcją przeznaczoną do innych zadań i organizacji artylerii.
Znaczenie konstrukcji M-30
M-30 zawdzięczała długą służbę połączeniu prostoty, odporności i uniwersalności. Nie oferowała parametrów współczesnych haubic samobieżnych, ale w realiach artylerii holowanej była bronią dobrze dopasowaną do potrzeb dywizji piechoty. Jej obecność w Armii Czerwonej i Wojsku Polskim od II wojny światowej aż po schyłek XX wieku pokazuje, jak trwałe znaczenie mogła mieć udana konstrukcja artyleryjska.