Strona główna  /  Struktura  /  Batalion 202 – historia, zadania, najważniejsze informacje

Batalion 202 – historia, zadania, najważniejsze informacje

✦ AI
Zabytkowy mundur wojskowy, kompas i mapa na biurku w historycznym sztabie, oddające klimat dawnych działań wojennych.

202. Batalion Schutzmannschaft był jedyną polską formacją policji pomocniczej działającą w strukturach niemieckich podczas II wojny światowej. Powstał dzięki przymusowi i manipulacjom rekrutacyjnym, a na Wołyniu stał się dla wielu Polaków realną ochroną przed UPA. Jednocześnie brał udział w brutalnych akcjach odwetowych przeciw ukraińskiej ludności cywilnej. Jego historia nie mieści się więc ani w opowieści o bohaterach, ani w prostym obrazie kolaborantów.

Czym był 202. Batalion Schutzmannschaft?

Schutzmannschaft, nazywana także Schuma, była niemiecką policją pomocniczą tworzoną od 1941 roku na okupowanych terenach Europy Wschodniej. Jednostki te podlegały przede wszystkim Ordnungspolizei, czyli niemieckiej policji porządkowej. Wykorzystywano je do ochrony obiektów, zwalczania partyzantki, eskortowania transportów i pacyfikowania ludności.

202. Batalion Schutzmannschaft wyróżniał się tym, że był formacją złożoną głównie z Polaków. Niemcy przedstawiali go jako jednostkę policyjną, ale szkolenie, uzbrojenie i późniejsze zadania miały charakter wojskowy. W praktyce batalion służył niemieckiemu aparatowi okupacyjnemu, choć część jego żołnierzy kierowała się własnymi celami – chęcią uniknięcia robót przymusowych, ucieczką przed Gestapo albo zamiarem ochrony rodzin na Wołyniu.

Ta rozbieżność między interesem niemieckiego dowództwa a motywacjami Polaków jest niezbędna do zrozumienia całej historii jednostki. Dla Berlina batalion był narzędziem walki z partyzantką i ochrony zaplecza frontu. Dla wielu jego członków służba stała się sposobem na zdobycie broni i dotarcie do regionu, w którym zagrożona była polska ludność.

[hierarchia zdjęcia: fotografia archiwalna przedstawiająca dokumenty rekrutacyjne lub żołnierzy formacji Schuma]

Geneza batalionu i rekrutacja

Pomysł utworzenia polskiego batalionu pojawił się w Generalnym Gubernatorstwie w 1942 roku. Niemcy powierzyli organizację naboru Policji Granatowej, czyli Polnische Polizei. Początkowo zakładano, że wystarczy ogłosić nabór ochotników. Ten plan szybko się załamał. Na pierwszy apel zgłosiło się zaledwie dwóch ludzi.

Niechęć była zrozumiała. Polacy wiedzieli, że niemieckie formacje pomocnicze wykonują zadania związane z okupacją i represjami. Gdy ochotniczy werbunek zakończył się fiaskiem, Niemcy zaczęli wywierać presję na funkcjonariuszy Policji Granatowej. Stosowano imienne przydziały, groźby więzienia, obozu koncentracyjnego lub innych represji.

Drugim narzędziem stała się manipulacja. W polskojęzycznej prasie okupacyjnej publikowano ogłoszenia o pracy w Policji Polskiej albo o przyjęciu do szkoły policyjnej. Kandydaci podpisywali jednak deklarację, w której zgadzali się także na służbę w Schutzmannschaften na okupowanych terenach wschodnich. Wielu dowiadywało się o prawdziwym przeznaczeniu dopiero po rozpoczęciu szkolenia.

Nie wszyscy zostali wcieleni w ten sam sposób. Wśród rekrutów byli funkcjonariusze Policji Granatowej objęci naciskiem administracyjnym, osoby zwabione ofertą pracy oraz młodzi mężczyźni, którzy próbowali uniknąć jeszcze gorszego losu. Ich motywacje obejmowały:

  • Głód i brak pracy – służba zapewniała wyżywienie, żołd i częściową ochronę przed wywózką na roboty przymusowe.
  • Ucieczkę przed Gestapo – do batalionu trafiali ludzie poszukiwani za ucieczkę z Baudienstu, przemyt lub inne wykroczenia przeciw okupacyjnym zarządzeniom.
  • Przymus administracyjny – część policjantów otrzymała przydział bez realnej możliwości odmowy.
  • Nadzieję na służbę w kraju – niektórzy sądzili, że będą pracować na posterunku w Generalnym Gubernatorstwie, a nie na froncie wschodnim.
  • Chęć zdobycia broni – zwłaszcza późniejsi rekruci z Wołynia liczyli, że dzięki służbie obronią rodziny przed UPA.

W dokumentach i wspomnieniach pojawia się liczba ponad 400, a następnie ponad 500 członków batalionu. Stan jednostki zmieniał się w czasie, dlatego dokładne dane zależą od momentu, który bierze się pod uwagę. W dalszym okresie do polskich formacji policyjnych na Wołyniu dołączali także miejscowi Polacy, co zwiększyło ogólną liczbę rodaków służących w Schutzmannschaft do około 1,5–2 tysięcy. Nie oznacza to jednak, że wszyscy należeli do 202. batalionu.

Szkolenie w Pustkowie i struktura jednostki

Rekrutów skierowano do obozu ćwiczebnego Waffen-SS w Pustkowie pod Dębicą. Szkolenie trwało około pół roku i nie przypominało przygotowania do zwykłej służby patrolowej. Program obejmował musztrę, strzelanie z broni ręcznej i maszynowej, rzuty granatami, walkę na bagnety, marsze z mapą i kompasem, budowę umocnień oraz działania w lesie, na otwartym terenie i w mieście.

Żołnierzy organizowano w trzy kompanie liniowe, a każda z nich składała się z plutonów i drużyn. Istniała także kompania sztabowa. Początkowo polską częścią dowodził major Antoni Ignacy Kowalski, później major Kazimierz Mięsowicz. Nad batalionem od początku pozostawał jednak niemiecki nadzór. Funkcję oficera kontrolującego pełnił kapitan Tschnadel, a pod koniec 1942 roku dowództwo całości przejął niemiecki kapitan Weidlich.

Podporządkowanie Orpo miało znaczenie nie tylko formalne. Niemieccy oficerowie decydowali o wykorzystaniu jednostki, kierunku transportu i charakterze operacji. Polskie dowództwo mogło zarządzać codzienną służbą, ale nie kontrolowało strategicznych decyzji. W rezultacie wyszkolono ludzi do walki antypartyzanckiej, choć wielu z nich sądziło wcześniej, że przyjmują posadę policyjną.

Od Borysowa do Wołynia

Po zakończeniu szkolenia batalion skierowano na Białoruś. W styczniu 1943 roku trafił w okolice Borysowa, na zaplecze Grupy Armii „Środek”. Początkowo jego zadania obejmowały ochronę linii kolejowych, mostów, obiektów gospodarczych i tras zaopatrzeniowych. Policjanci wspierali także niemieckich leśników i uczestniczyli w działaniach przeciw sowieckiej partyzantce.

Wiosną batalion włączono do operacji antypartyzanckich, między innymi Lenz-Süd. Walki pokazały, że jednostka nie była przygotowana do samodzielnego rozpoznawania terenu, a morale pozostawało niskie. Część żołnierzy uważała się za oszukanych i rozważała przejście do partyzantki sowieckiej. Niemcy obawiali się dezercji, ale jednocześnie potrzebowali wyszkolonych ludzi.

Etap Miejsce Główne działania
Szkolenie Pustków pod Dębicą Wyszkolenie wojskowe, strzeleckie i antypartyzanckie
Pierwsza służba Okolice Borysowa Ochrona zaplecza, transportu i obiektów oraz walka z partyzantką sowiecką
Przeniesienie Łuck i Wołyń Ochrona polskich skupisk, konwojowanie uchodźców i działania przeciw UPA
Ostatni etap Lwów i Alzacja Ewakuacja niedobitków, a następnie rozwiązanie jednostki

Niemcy wykorzystali informacje o mordach na Polakach na Wołyniu, aby skłonić batalion do dalszej służby. Dla wielu żołnierzy był to argument przekonujący, ponieważ mieli tam rodziny albo pochodzili z Kresów. W maju 1943 roku jednostkę przeniesiono w okolice Łucka, a później rozrzucono po różnych punktach Wołynia.

Rola batalionu na Wołyniu

Wołyń stał się miejscem, w którym interes niemieckiego dowództwa częściowo zbiegł się z interesem polskich żołnierzy. Niemcy chcieli zabezpieczyć drogi, majątki i dostawy. Polacy często koncentrowali się na ochronie rodaków przed UPA i na poszukiwaniu sposobu odwetu za śmierć bliskich. Batalion nie był polską samoobroną, ale dla ludności cywilnej jego przybycie mogło oznaczać pierwszą uzbrojoną ochronę dostępną w pobliżu.

Polscy schutzmanni ochraniali skupiska uchodźców, eskortowali transporty i wyprawy po żywność, zabezpieczali prace polowe oraz pomagali w przenoszeniu ludności do większych miast i ośrodków samoobrony. W niektórych miejscowościach współdziałali z lokalnymi polskimi strukturami obronnymi. Zdarzało się też, że niemieckie rozkazy ograniczały ich działania, ponieważ priorytetem okupanta pozostawały transport, kontyngenty i ochrona własnych obiektów.

Główne zadania operacyjne batalionu na Wołyniu obejmowały:

  • Ochronę polskiej ludności – zabezpieczanie skupisk cywilnych, majątków i miejsc schronienia przed atakami UPA.
  • Konwojowanie uchodźców – eskortowanie ludzi opuszczających spalone lub zagrożone wsie do miast i baz samoobrony.
  • Walkę z UPA – patrole, zasadzki i działania przeciw oddziałom ukraińskiego podziemia.
  • Ochronę prac gospodarczych – zabezpieczanie żniw, zbiorów, transportów i wypraw po żywność.
  • Pacyfikowanie ukraińskich wsi – operacje odwetowe, w których ginęli także cywile niezwiązani bezpośrednio z UPA.

Ostatni punkt nie może zostać przedstawiony jako drugorzędny epizod. Po kolejnych atakach i stratach wśród polskich żołnierzy część oddziałów zaczęła traktować całe ukraińskie wsie jako zaplecze UPA. Dochodziło do palenia zabudowań, rabunku mienia i zabójstw mieszkańców, w tym kobiet i dzieci. W relacjach dotyczących miejscowości takich jak Pidłuże, Stawki, Złazno, Hołowin czy Japołoć opisano działania, które miały charakter zbrodni odwetowych.

Mechanizm był typowy dla eskalacji przemocy: obrona i odwet zaczęły się przenikać, a odpowiedzialność zbiorowa zastępowała rozpoznanie wojskowe. Udział w zbrodniach nie wynikał z jednego rozkazu realizowanego przez wszystkich żołnierzy w jednakowy sposób, ale z praktyki konkretnych patroli, dowódców i grup. Nie zmienia to faktu, że mordowanie cywilów i niszczenie wsi pozostaje zbrodnią, niezależnie od wcześniejszych doświadczeń sprawców.

Dlatego ocena batalionu wymaga rozdzielenia dwóch poziomów. Na poziomie lokalnym część jego członków rzeczywiście ratowała Polaków, ewakuowała ich i osłaniała przed UPA. Na poziomie okupacyjnego systemu była to formacja niemiecka, podporządkowana Orpo i wykorzystywana do kontroli podbitego obszaru. Motywacja żołnierza, który chciał ocalić rodzinę, nie unieważnia rozkazów ani czynów popełnianych przez jego oddział.

202. Batalion nie był „ukrytą Armią Krajową”. Był niemiecką formacją policyjną, w której część Polaków próbowała wykorzystać narzucony im mundur do ochrony rodaków albo późniejszej dezercji.

Dezercje i koniec jednostki

Wraz z pogarszaniem się sytuacji Niemców rosła liczba dezercji. Niektórzy żołnierze przechodzili do Armii Krajowej, inni uciekali indywidualnie z bronią i amunicją. Na Wołyniu polskie podziemie dostrzegło, że bataliony Schuma mogą dostarczyć wyszkolonych ludzi i uzbrojenia. Nie oznaczało to jednak automatycznej lojalności całej jednostki wobec AK ani wspólnego planu jej przejęcia.

Na początku 1944 roku ofensywa Armii Czerwonej zmusiła Niemców do odwrotu. 202. Batalion poniósł ciężkie straty i został wycofany najpierw do Lwowa, a następnie do Alzacji. Ocalałych skierowano do Drusenheim, gdzie przez pewien czas pozostawali bez wyraźnego zadania. Niemcy obawiali się ich kontaktów z miejscową ludnością oraz możliwości buntu lub dezercji.

Wiosną 1944 roku batalion rozwiązano. Jego członków rozdzielono do służby wartowniczej, posterunków policji i innych zadań pomocniczych. Rozproszenie ułatwiało ucieczki. Część ludzi nawiązała kontakt z podziemiem, inni przetrwali do końca wojny w niemieckiej niewoli lub jako przymusowi furmani. Nie ma podstaw, by losy wszystkich byłych żołnierzy przedstawiać jednolicie.

Powojenne losy żołnierzy

Po wojnie służba w Schutzmannschaft mogła zostać zakwalifikowana jako współpraca z nieprzyjacielem. Władze komunistyczne posługiwały się art. 91 § 2 Kodeksu Karnego Wojska Polskiego, który przewidywał surowe kary za dobrowolne przyjęcie obowiązków w wojsku nieprzyjacielskim.

W praktyce wyroki byłych członków 202. batalionu często były niższe, niż wynikałoby to z samej kwalifikacji prawnej. Sądy brały pod uwagę sposób rekrutacji, oszustwa niemieckie, przymus, ucieczkę przed robotami przymusowymi oraz zachowanie oskarżonych podczas służby. Znaczenie miały też zeznania świadków potwierdzających, że niektórzy żołnierze chronili polską ludność albo próbowali zdezerterować.

Łagodny wyrok nie oznaczał uniewinnienia całej formacji ani uznania jej za polskie wojsko. Pokazywał raczej, że sąd oceniał indywidualną winę i realny stopień dobrowolności. Inaczej należało traktować człowieka skierowanego do batalionu pod groźbą represji, inaczej zaś osobę, która świadomie uczestniczyła w mordowaniu cywilów.

Historia 202. Batalionu Schutzmannschaft jest więc opowieścią o przymusie, okupacyjnej manipulacji, wojnie z UPA, ochronie polskich uchodźców i zbrodniach odwetowych. Nie można zamknąć jej w jednym określeniu. Batalion był narzędziem niemieckiej polityki, lecz część jego żołnierzy próbowała wykorzystać tę służbę do ratowania rodaków lub późniejszego przejścia do podziemia. Te fakty nie znoszą odpowiedzialności za zbrodnie popełnione na ukraińskich cywilach, ale pozwalają opisać jednostkę bez upraszczania jej wojennych losów.

Armia24

Jesteśmy pasjonatami militariów i hobby związanych z wojskiem. Z radością dzielimy się naszą wiedzą, by nawet najbardziej zawiłe tematy stały się zrozumiałe i inspirujące dla każdego miłośnika tej dziedziny. Razem odkrywamy fascynujący świat armii!

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?