Kagero Publishing

okrety ws02 aero05 sm06 mwsp03 amia04 Okrety01 mil

Back Jesteś tutaj: Start Na morzu Marynarka Wojenna SCORPÈNE – co wiemy, a czego nie wiemy?

Na morzu

SCORPÈNE – co wiemy, a czego nie wiemy?

Decyzja zapadła i wiadomo na pewno, że Sztab Generalny planuje wprowadzić pierwszy nowy okręt podwodny do 2017 roku. Wiadomo też, że do przetargu staną dwie firmy: niemiecki koncern TKMS i francuski DCNS. O ile jednak o niemieckim okręcie podwodnym 212/214 wiemy dużo o tyle ocena francuskiego okrętu podwodnego Scorpène najczęściej ma niewiele wspólnego z rzeczywistością.

Od samego początku, gdy zaczęto mówić o nowym OP dla naszej MW Francuzi byli w gorszej sytuacji od Niemców. Po pierwsze, od czasu wycofania z linii w 2001 roku ostatniego swojego okrętu podwodnego z napędem klasycznym (typu Agosta) wykorzystywali oni jedynie OOP z napędem atomowym, a my przecież o tej klasie uzbrojenia nie myślimy (na szczęście). Po drugie Francuzi, owszem, kontynuują produkcję eksportową klasycznych OP typu Scorpène, ale są one sprzedawane daleko poza granice Europy (Brazylia, Chile, Indie, Malezja). Tak więc trudno jest się z nimi zapoznać w naturze.
No i najważniejsze – w naszej Marynarce Wojennej istnieje duża grupa zwolenników rozwiązań niemieckich, którzy wierząc bezgranicznie w ich niezawodność i osiągi zapominają, że konkurencja jest tym, co pozwala na uzyskanie lepszej oferty i zbicie ceny. Obiektywne porównanie dwóch rozwiązań nie może więc polegać na braniu pod uwagę informacji uzyskanej tylko od jednego producenta. Tak się działo w przypadku okrętów podwodnych o czym świadczy chociażby sławna odpowiedź przedstawiciela MON na interpelację poselską nr 6717 Ludwika Dorna z 23.12.2008 roku, że: Analiza porównawcza przeprowadzona przez specjalistów z Marynarki Wojennej wykazała, że najlepszym okrętem podwodnym byłaby jednostka zbudowana w RFN, typu 214…
Tymczasem obecnie już wiadomo, że ta „analiza” powstała przed sformułowaniem oficjalnych wymagań taktyczno-technicznych na nowy polski okręt podwodny, przed rozpoczęciem postępowania przetargowego i bez pełnej wiedzy na temat możliwości jednostek proponowanych przez konkurencję. Połączmy to z wyborem projektu MEKO jako bazy dla „Gawrona” i napisaniem przez Marynarkę Wojenną wymagań na niszczyciel min „KORMORAN II” z wyraźnym wskazaniem na niemiecką stocznię Lürssen i już mamy pełny obraz sytuacji. Na szczęście ta zaczyna się zmieniać.
Co robić?
Najlepiej jest samemu sprawdzić możliwości tego, co chcielibyśmy kupić, porównując wszystkie oferowane w danym momencie produkty. Niestety wykorzystując własne doświadczenia specjaliści Marynarki Wojennej mogą dokonać oceny technik stosowanych tylko na rosyjskich i niemieckich okrętach podwodnych.
O tym co proponują Rosjanie przekonaliśmy się po wprowadzeniu w 1986 roku OP ORP „Orzeł” projektu 877E (wg NATO – Kilo). Okręt ten pokazał, jaki przeskok nastąpił w tej dziedzinie, szczególnie gdy weźmie się pod uwagę doświadczenia z wykorzystywanych wcześniej w naszej MW OOP projektu 641 (ORP „Wilk” i ORP „Dzik”). Oczywiście w międzyczasie wprowadzono w Rosji wiele nowszych rozwiązań, ale dotyczyły one przede wszystkim systemów elektronicznych, a ten kierunek zmian można w miarę łatwo przewidzieć patrząc na rozwiązania konkurentów.
Ze względów politycznych rosyjskie OOP oczywiście nie wchodzą w rachubę, ale niemieckie już tak, tym bardziej, że najnowsze propozycje stoczni Howaldtswerke-Deutsche Werft (HDW) należącej do koncernu ThyssenKrupp (obecnie ThyssenKrupp Marine Systems – TKMS) są znane MW jeszcze lepiej. Nie chodzi tu na szczęście o wykorzystywane u nas od 2002 roku OOP „Kobben” (typu 207), ale o wizyty naszych specjalistów na budowanym dla Grecji OP typu 214 „Papanikolis” i na okręcie typu 212, który przebywał w Gdyni pod koniec listopada 2011 roku.

więcej w Armii 6(48)2012

Najnowsze wiadomości

zapraszamy do sklepu    •    sklep.kagero.pl

nowosci portal