W połowie 1942 roku bitwa o Atlantyk trwała w pełni; rosła liczba oddawanych do służby U-bootów, a zagrożenie jakie stwarzały one dla żeglugi alianckiej nie słabło. W tym okresie stało się jasne, że słabe liczebnie i nieadekwatnie do stawianych zadań wyposażone Coastal Command ma do spełnienia ważną rolę i musi zostać wzmocnione. Dowództwo to w czerwcu 1942 roku miało zaledwie około 284 samoloty dziennie gotowe do służby operacyjnej. Z liczby tej należy odliczyć jednostki, które zajęte były atakami na nieprzyjacielską żeglugę transportową, dywizjony myśliwców, ratownictwa morskiego, rozpoznawcze oraz eskadry meteorologiczne. Cały ciężar patroli przeciw U-bootom dźwigały dywizjony Sunderlandów, Hudsonów, Whitleyów oraz – w mniejszej liczbie – Catalin, Wellingtonów i Latających Fortec B-17. W tej ciężkiej sytuacji Coastal Command zostało w kwietniu i maju 1942 roku wzmocnione dywizjonami wcześniej służącymi pod komendą Bomber Command oraz Fleet Air Arm.
19. Grupa Coastal Command operowała głównie nad wodami Zatoki Biskajskiej, która była bramą wypadową na Atlantyk dla U-bootów działających z francuskich portów. Znaczna liczba stacjonujących tam wrogich okrętów podwodnych oraz największa szansa na przyłapanie przeciwnika w drodze przez Biskaje sprawiała, że 19. Grupa miała odpowiedzialne zadanie i odgrywała bardzo ważną rolę w bitwie o Atlantyk. Została przez to odpowiednio wzmocniona. W maju i czerwcu 1942 roku zasiliły ją cztery dywizjony detaszowane z Bomber Command: czechosłowacki 311. i polski 304. wyposażone w Wellingtony oraz brytyjskie 51. i 77. latające na Whitleyach (na tym typie bombowca patrole nad zatoką wykonywały również lotnicy 10. OTU).
Perypetie związane z przeniesieniem do lotnictwa obrony wybrzeża wspomina Sgt Dennis Helps z bombowego 51. Sqn: Dywizjon przebazował się z Dishforth do Chivenor 6 maja 1942 roku wraz ze wszystkimi swoimi „czarnymi” Whitleyami. Po przybyciu zostały one przemalowane na biało, stosownie do dziennych patroli, a w dwa dni później, kiedy dowiedzieliśmy się, że weźmiemy udział w „nalocie tysiąca”, z powrotem na czarno. Ten rozkaz został jednak anulowany i jeszcze raz zostaliśmy pomalowani na biało. Dobry Boże! Jak my mamy wygrać tę wojnę?
Wzmocnienie sił RAF nad tym akwenem zbiegło się równocześnie ze wzrostem sił Fliegerführer Atlantik. Dowództwo to powstało w marcu 1941 roku; jej jednostki, działając z francuskich baz położonych nad zatoką Biskajską, miały wspierać działania U-bootów rozpoznaniem oraz wykonywać inne zadania typowe dla lotnictwa obrony wybrzeża. Jednak większość podległych Fliegerführer Atlantik bombowców Junkers 88 oraz Dornier 217 używanych było do nocnego bombardowania Wysp Brytyjskich, nie zaś do służby nad wodami Atlantyku. W marcu 1942 roku w składzie tego dowództwa było siedem He 115, 15 Ar 196, 15 samolotów rozpoznawczych (Me 109, Me 110 i Ju 88) oraz 39 bombowców He 111 i Ju 88. W tym też miesiącu I./KG 40 (I Gruppe / Kampfgeschwader 40) ze swoimi osławionymi Fw 200 Condor została przebazowana do Norwegii. Luftwaffe nie posiadała na biskajskim wybrzeżu żadnych myśliwców; ich rolę miały pełnić Ar 196 z 5./196 (5. Staffel / Bordfliegergruppe 196) stacjonującej w Breście. Te wodnopłaty odnosiły pewne sukcesy w walce z samolotami Coastal Command, zgłaszając od końca kwietnia do września 1942 roku zestrzelenie 12 bombowców i łodzi latających RAF. Samoloty te nie były jednak myśliwcami z prawdziwego zdarzenia. Wobec intensyfikacji brytyjskich patroli nad Zatoką Biskajską, Fliegerführer Atlantik potrzebowało nad tym ważnym akwenem samolotu o dużo większym potencjale bojowym. W czerwcu Grossadmiral Karl Dönitz zażądał osłony myśliwskiej dla swoich okrętów, coraz częściej atakowanych w drodze przez Biskaje. Niedługo potem dowództwo lotnictwa obiecało przysłanie 24 ciężkich myśliwców. Zdecydowano o użyciu „niszczycielskiej” (Zerstörer – niszczyciel; tak Niemcy nazywali dwusilnikowe ciężkie myśliwce) wersji Junkersa 88. Nowa jednostka myśliwska otrzymać miała samoloty Ju 88C-6, które miały zasięg około 3000 km, prędkość maksymalną 495 km/h oraz silne uzbrojenie ofensywne złożone z trzech działek MG FF/M kal. 20 mm i trzech karabinów maszynowych MG 17. Załoga składała się z trzech osób: pilota, nawigatora i radiotelegrafisty. Pierwsze Zerstörery przybyły do bazy w Bordeaux w czerwcu 1942 roku. Do końca sierpnia ich załogi odbyły szkolenie operacyjne, związane już z pierwszymi, ale nieczęstymi jeszcze, walkami (ofiarą Junkersów padł Wellington z 311. Sqn stracony 15 lipca). We wrześniu V./KG 40, bo tak ostatecznie została nazwana nowa jednostka morskich myśliwców dalekiego zasięgu, weszła już w pełni do akcji i działała z dużą intensywnością, o czym miały przekonać się wkrótce załogi Coastal Command.
19. Grupa Coastal Command operowała głównie nad wodami Zatoki Biskajskiej, która była bramą wypadową na Atlantyk dla U-bootów działających z francuskich portów. Znaczna liczba stacjonujących tam wrogich okrętów podwodnych oraz największa szansa na przyłapanie przeciwnika w drodze przez Biskaje sprawiała, że 19. Grupa miała odpowiedzialne zadanie i odgrywała bardzo ważną rolę w bitwie o Atlantyk. Została przez to odpowiednio wzmocniona. W maju i czerwcu 1942 roku zasiliły ją cztery dywizjony detaszowane z Bomber Command: czechosłowacki 311. i polski 304. wyposażone w Wellingtony oraz brytyjskie 51. i 77. latające na Whitleyach (na tym typie bombowca patrole nad zatoką wykonywały również lotnicy 10. OTU).
Perypetie związane z przeniesieniem do lotnictwa obrony wybrzeża wspomina Sgt Dennis Helps z bombowego 51. Sqn: Dywizjon przebazował się z Dishforth do Chivenor 6 maja 1942 roku wraz ze wszystkimi swoimi „czarnymi” Whitleyami. Po przybyciu zostały one przemalowane na biało, stosownie do dziennych patroli, a w dwa dni później, kiedy dowiedzieliśmy się, że weźmiemy udział w „nalocie tysiąca”, z powrotem na czarno. Ten rozkaz został jednak anulowany i jeszcze raz zostaliśmy pomalowani na biało. Dobry Boże! Jak my mamy wygrać tę wojnę?
Wzmocnienie sił RAF nad tym akwenem zbiegło się równocześnie ze wzrostem sił Fliegerführer Atlantik. Dowództwo to powstało w marcu 1941 roku; jej jednostki, działając z francuskich baz położonych nad zatoką Biskajską, miały wspierać działania U-bootów rozpoznaniem oraz wykonywać inne zadania typowe dla lotnictwa obrony wybrzeża. Jednak większość podległych Fliegerführer Atlantik bombowców Junkers 88 oraz Dornier 217 używanych było do nocnego bombardowania Wysp Brytyjskich, nie zaś do służby nad wodami Atlantyku. W marcu 1942 roku w składzie tego dowództwa było siedem He 115, 15 Ar 196, 15 samolotów rozpoznawczych (Me 109, Me 110 i Ju 88) oraz 39 bombowców He 111 i Ju 88. W tym też miesiącu I./KG 40 (I Gruppe / Kampfgeschwader 40) ze swoimi osławionymi Fw 200 Condor została przebazowana do Norwegii. Luftwaffe nie posiadała na biskajskim wybrzeżu żadnych myśliwców; ich rolę miały pełnić Ar 196 z 5./196 (5. Staffel / Bordfliegergruppe 196) stacjonującej w Breście. Te wodnopłaty odnosiły pewne sukcesy w walce z samolotami Coastal Command, zgłaszając od końca kwietnia do września 1942 roku zestrzelenie 12 bombowców i łodzi latających RAF. Samoloty te nie były jednak myśliwcami z prawdziwego zdarzenia. Wobec intensyfikacji brytyjskich patroli nad Zatoką Biskajską, Fliegerführer Atlantik potrzebowało nad tym ważnym akwenem samolotu o dużo większym potencjale bojowym. W czerwcu Grossadmiral Karl Dönitz zażądał osłony myśliwskiej dla swoich okrętów, coraz częściej atakowanych w drodze przez Biskaje. Niedługo potem dowództwo lotnictwa obiecało przysłanie 24 ciężkich myśliwców. Zdecydowano o użyciu „niszczycielskiej” (Zerstörer – niszczyciel; tak Niemcy nazywali dwusilnikowe ciężkie myśliwce) wersji Junkersa 88. Nowa jednostka myśliwska otrzymać miała samoloty Ju 88C-6, które miały zasięg około 3000 km, prędkość maksymalną 495 km/h oraz silne uzbrojenie ofensywne złożone z trzech działek MG FF/M kal. 20 mm i trzech karabinów maszynowych MG 17. Załoga składała się z trzech osób: pilota, nawigatora i radiotelegrafisty. Pierwsze Zerstörery przybyły do bazy w Bordeaux w czerwcu 1942 roku. Do końca sierpnia ich załogi odbyły szkolenie operacyjne, związane już z pierwszymi, ale nieczęstymi jeszcze, walkami (ofiarą Junkersów padł Wellington z 311. Sqn stracony 15 lipca). We wrześniu V./KG 40, bo tak ostatecznie została nazwana nowa jednostka morskich myśliwców dalekiego zasięgu, weszła już w pełni do akcji i działała z dużą intensywnością, o czym miały przekonać się wkrótce załogi Coastal Command.
SKLEP ON-LINE
Prenumerata





















