Kagero Publishing

okrety ws02 aero05 sm06 mwsp03 amia04 Okrety01 mil

Back Jesteś tutaj: Start Komentarze F-18 USMC na Tajwanie – prowokacja czy usterka i przypadek?

Analizy, felietony

F-18 USMC na Tajwanie – prowokacja czy usterka i przypadek?

 

1 kwietnia w jednej z wojskowych baz lotniczych na Tajwanie wylądowały dwa myśliwce F/A-18C lotnictwa Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych. I nie był żart na prima aprilis, tylko fakt. Oficjalną przyczyną miała być awaria jednego z samolotów. Władze ChRL wystosowały oficjalny protest.

f18t01

Dwa myśliwce F/A-18C Hornet z US Marine Fighter Attack Squadron 323 (VMFA-323), stacjonującego na co dzień w bazie lotniczej Kadena w Japonii, wystartowały 1 kwietnia, aby przeprowadzić lot szkoleniowy. Jak wyrazili się przedstawiciele amerykańskiej dyplomacji lot miał odbyć się na „Południowo-wschodnią Azją”, odmawiając podania większej ilości szczegółów. Podczas jego trwania, jeden z myśliwców miał zgłosić na tyle poważną usterkę, że musiał natychmiast lądować. No i tak się akurat złożyło, że najbliżej była baza lotnictwa morskiego obok miasta Tainan w południowo-zachodniej części wyspy Tajwan. Myśliwce wylądowały o godzinie 13.19 czasu lokalnego. Lądowanie odbyło się za wiedzą i zgodą miejscowych władz.

Ostatecznie sprawę trochę wyjaśnili przedstawiciele Korpusu Piechotu Morskiej Stanów Zjednoczonych (USMC), którzy poinformowali, że oba Hornety były w drodze do Singapuru, gdzie miały wziąć udział w ćwiczeniach obrony powietrznej pod kryptonimem Commando Sling, zorganizowanych razem z singapurskim lotnictwem wojskowym. Podczas lotu pilot jednej z maszyn poinformował o stale święcącej się kontrolce ostrzegającej o wycieku oleju w jednym z jej silników, stąd konieczne było natychmiastowe lądowanie na Tajwanie.

Po południu 2 kwietnia na lotnisku w Tainanie wylądował amerykański samolot transportowy C-130, który przyleciał z Japonii, wioząc na pokładzie części zamienne do F-18 oraz zespół techników. Usunięcie usterki w myśliwcu zabrało im czas do następnego poranka. I tak już wszystkie sprawne amerykańskie samoloty wystartowały do lotu powrotnego do Japonii po południu 3 kwietnia. W czasie trwania całego zdarzenia, informacji na Tajwanie w imieniu strony amerykańskiej udzielał personel American Institute in Taiwan (AIT), nieformalnej placówki dyplomatycznej Stanów Zjednoczonych na wyspie.

Incydent, noszący znamiona prowokacji, nie mógł ujść uwadze chińskich władz. Hua Chunying, rzeczniczka prasowa Ministerstwa Spraw Zagranicznych ChRL skomentowała zaistniałą sytuację mówiąc: Chiny zalecają Stanom Zjednoczonym przestrzeganie polityki jednych Chin i zasad zapisanych w trzech wspólnych komunikatach Chin i Stanów Zjednoczonych, roztropnie i adekwatnie odnoszących się do stosownych kwestii i zapobiegających ponownemu zaistnieniu podobnych przypadków.

W tym miejscu można zadać pytanie, czy przypadek z lądowaniem w Tainanie faktycznie był niefortunnym zbiegiem okoliczności, czy prowokacją Waszyngtonu. Wygląda na to, że jeden z Hornetów rzeczywiście miał usterkę, choć trudno uwierzyć, że na ćwiczenia w Singapurze wysłano nie w pełni sprawne myśliwce. Przedstawiciele Stanów Zjednoczonych od razu odrzucili możliwość awaryjnego lądowania F-18 na Filipinach, gdyż nie ma tam odpowiednich lotnisk. Tylko dlaczego samoloty wojskowe Waszyngtonu skracały sobie drogę przelotu do Singapuru przez chińską przestrzeń powietrzną? Najwyraźniej Waszyngton jest tak zajęty pouczaniem innych państw gdzie i kiedy ich samoloty wojskowe powinny latać, że już nie ma czasu by pilnować własnych lotników.

f18t02

Lądowanie Hornetów na Tajwanie wpisuje się natomiast w pewien ciąg innych zdarzeń. W ostatnim czasie kilku najwyższych dowódców US Navy pozwoliło sobie na podżegające do wojny komentarze. Najpierw dowódca Floty Pacyfiku adm. Harry B. Harris skrytykował tworzenie przez Chiny sztucznych wysp na wodach Morza Południowochińskiego i określił je wielkim murem z piasku. Warto dodać, że chińskie prace nie łamią Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie morza. Admirał Harris mógł o tym nie wiedzieć, gdyż Stany Zjednoczone należą do grupki państw, przede wszystkim obok poradzieckich republik środkowoazjatyckich, które do tej konwencji nie przystąpiły. Następnie dowódca wchodzącej w skład Floty Pacyfiku VII Floty, adm. floty Robert L. Thomas zasugerował, by kraje członkowskie ASEAN sformowały wspólne patrole morskie, które skierowałyby na wody Morze Południowchińskiego, na który jego zdaniem bardziej aktywna powinna być też Japonia. Warto dodać, że VII Flota US Navy stacjonuje przede wszystkim w Japonii. Nie jest to pierwszy przypadek, kiedy amerykańscy wojskowi najwyższej rangi podsycają regionalne napięcia, pchając do wojny inne państwa. Najlepszym przykładem, znanym z naszego europejskiego podwórka, jest zachowanie gen. Breedlove’a.

Jednak ku rozczarowaniu Waszyngtonu, kraje regionu w większości wybierają współpracę z Pekinem w miejsce konfrontacji w interesie Stanów Zjednoczonych. Silnym sygnałem jest sukces powołanego do życia przez Pekin Asian Infrastructure Investment Bank (AIIB, Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych), do którego przystąpiły już prawie wszystkie państwa regionu, w tym Indie i Kazachstan, a swój akces zgłosiło też wiele kolejnych państw m.in. Australia, także te spoza regionu. Z Europy pierwsza była Wielka Brytania (mająca nadzieję, że londyńskie City będzie głównym parkietem handlu juanem w regionie europejskim), Francja, Włochy i RFN. Poza tym do AIIB chce przystąpić Rosja, Brazylia, Turcja, Arabia Saudyjska. W zasadzie dotąd brak deklaracji dotyczy państw afrykańskich (poza chętnym Egiptem) oraz Ameryki Łacińskiej, gdzie odmówiła tylko Kolumbia. Mamy więc koalicję państw „niezaangażowanych w AIIB”, czyli Stany Zjednoczone, Japonię, Kolumbię i Koreańską Republikę Ludowo-Demokratyczną. Jest nadzieja, że listę uzupełni Kanada i Kijów. Wprost aż nie można doczekać się pierwszego szczytu przeciwników AIIB. Można dodać, że do AIIB członkowstwo zgłosił też Tajwan, a nawet Polska. Ciekawe, czy w związku z tym w odpowiednim gmachu rządowym w Warszawie rozbrzmiał już dzwonek upominającego „telefonu od przyjaciela”.

Utworzenie AIIB to finansowa zmiana warty w regionie, która odzwierciedla panujące realia gospodarcze i potęgę chińskiej gospodarki. AIIB zajmuje miejsce Azjatyckiego Banku Rozwoju (ADB, Asian Development Bank), który choć siedzibę miał w filipińskim Mandaluyong, to był kierowany przez Japonię, a podporządkowany polityce finansowej Banku Światowego, jednego z głównych narzędzi Stanów Zjednoczonych do utrzymywania tzw. konsensusu waszyngtońskiego.

Poprzez przypadkowe lądowanie myśliwców F-18 na Tajwanie, Stany Zjednoczone mogły pokazać, że współpraca z tajwańskimi władzami jest bardzo dobra i przebiega bardzo sprawnie także na gruncie wojskowym. Polityka zagraniczna Waszyngtonu względem Tajwanu jest mocno ambiwalentna, gdyż od 1979 r. Stany Zjednoczone nie mają oficjalnych stosunków dyplomatycznych z Tajwanem, od momentu przyjęcia ChRL do ONZ uznają politykę jednych Chin, ale z drugiej strony dostarczają uzbrojenie na Tajwan, przyjęły Taiwan’s Relations Act (TRA) regulujący kwestię kontaktów dyplomatycznych z Tajwanem i zakulisowo torpedują politykę pokojowego zjednoczenia ziem chińskich prowadzoną przez Pekin. Można powiedzieć, że taka postawa Waszyngtonu jest kalką kolonializmu i interwencjonizmu, której ofiarą padały Chiny w XIX i na początku XX w. Wówczas też zachodnie potęgi często wspierały odrywanie części Chin, wcześniej podsycając dążenia separatystyczne, by następnie nie uznawać takich regionów za państwa.

 

Najnowsze wiadomości

zapraszamy do sklepu    •    sklep.kagero.pl

nowosci portal